Hoka One One Speedgoat 2

Hoka One One Speedgoat 2 – recenzja po 700 km!

Hoka One One Speedgoat 2 to jeden z flagowych modeli francuskiej marki, która jeszcze kilka lat temu nieśmiało raczkowała na polskim rynku, a dziś rozpycha się łokciami niczym stadionowy chuligan. Co się stało, że trailowcy poczuli miętę do otyłej podeszwy? Stał się właśnie Speedgoat 2!

Hoka One One Speedgoat 2 – wytrzymałość której nie trzeba się wstydzić

Jak łatwo zauważyć po tytule tego wpisu trailowe papucie o nazwie Hoka One One Speedgoat 2 spędziły ze mną ponad 700 km! A dokładniej 764 km, z czego ponad 500 to biegi, a resztę dopełniają wędrówki po górach. Sami przyznacie, że to niezły wynik jak na dzisiejsze standardy, kiedy część butów rozpada się już w czasie drogi ze sklepu do domu. Ok, może trochę przesadzam ale 300 km to wystarczający przebieg, żeby niektóre modele osiągnęły stan połowicznego rozpadu.

Aby daleko nie szukać wspomnę o innym dziecku tej samej marki – Challenger ATR 3. Z tym modelem miałem przyjemność bujać się po górach i lasach zanim nabyłem Speedgoat 2. Pełną recenzję znajdziecie tutaj, wspomnę natomiast tylko o tym, że zaczęły się sypać mając na liczniku mniej niż połowę tego co Kozice. Muszę przyznać, że wytrzymałość Speedgoat 2 mocno mnie zaskoczyła, zwłaszcza że pierwsze drobne ślady zużycia zauważyłem dość szybko bo po około 200-300 km… Czyli co, jednak badziewie? No właśnie nie. Muszę dodać, że ślady te nie pogłębiały się przez długi czas, a wynikały bardziej z uszkodzeń typowo mechanicznych (uderzenie w kamień czy zahaczenie o krzak) niż z samego użytkowania. 

Hoka One One Speedgoat 2 – pokaż kotku co masz w środku

Nie będę zbytnio zagłębiał się w dane techniczne, gdyż te na pewno przeczytaliście już na stronach sklepów biegowych. Jesteście tutaj aby dowiedzieć się jak się w tych butach biega, czy nie zabijecie się na grubej podeszwie i w końcu czy warto wydać ciężko zarobione pieniądze na kawałek materiału i pianki. No to jedziemy!

Buty są wykonane z przyjemnych w dotyku materiałów. Język jest dość gruby i miękki ale w przeciwieństwie do nowszych wersji (3 i 4) nie zintegrowany z cholewą. Sznurowadła tradycyjnie są płaskie i dobrze trzymają, jednak z przyzwyczajenia wiążę je na supeł i wam radzę to samo, aby uniknąć przykrych niespodzianek na zawodach. 

Hoka One One Speedgoat 2 – cholewa

Cholewa to kombinacja dwuwarstwowej siatki i gumy zaaplikowanej na całym obwodzie buta. Całość sprawdza się całkiem dobrze, czego najlepszym dowodem jest przebieg jaki ze mną zrobiły. Nie są natomiast niezniszczalne i ślady użytkowania widać gołym okiem. 

Hoka One One Speedgoat 2

W moim przypadku są to dziury powstałe po wewnętrznej stronie jednego i drugiego buta. O ile na lewym ubytek jest dość mały, o tyle na prawym zaczyna się robić poważnie. Póki co nie są to uszkodzenia dyskwalifikujące użyteczność obuwia ale powoli przymierzam się do zakupu nowego. 

Hoka One One Speedgoat 2 – grip jest mega

Podeszwa to tradycyjnie kombinacja grubiej i miękkiej pianki EVA oraz bieżnika Vibram Megagrip. I tu muszę przyznać, że grip jest faktycznie mega! Na suchej i mokrej skale buty trzymają się jak przyklejone. Trochę gorzej jest na dużym błocie i śniegu, gdzie pięciomilimetrowy bieżnik zaczyna niedomagać. Mimo wszystko buty pod względem przyczepności są naprawdę uniwersalne i poradzą sobie w większości zastanych warunków o ile te nie są ekstremalnie trudne. Miłośnicy długich górskich biegów na pewno docenią dużą ilość amortyzacji, zwłaszcza w skalistym terenie Tatr i Karkonoszy, a także na odcinkach asfaltowych. Trzeba też zaznaczyć, że mimo grubej podeszwy buty nie zamulają i nie są ciężkie. Stopa jest całkiem stabilna i nie trzeba obawiać się o nawracające skręcenia. Biegnie się w nich całkiem lekko, choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać inaczej. 

Hoka One One Speedgoat 2

Hoka One One Speedgoat 2

Wytrzymałość bieżnika jest dobra. Jak widać na zdjęciach zdecydowanie najbardziej zużyty jest w zewnętrznej części pięty – dwie kostki są wytarte prawie do zera. Nie powinno to jednak nikogo dziwić mając na uwadze ich przebieg i teren w jakim były regularnie katowane. 

Hoka One One Speedgoat 2 – nie ma ideałów

Gdybym miał powiedzieć co mi w tych butach przeszkadza to przychodzą mi do głowy jedynie dwie rzeczy… Wysoka cena i dość mała ilość miejsca na palce. Jeśli chodzi o cenę to niestety nie są wyjątkiem. Obecnie standardem stało się wycenianie trailowych papuci na więcej niż pięć stówek. Osobiście obrałem taktykę z wyszukiwaniem promocji za granicą, gdzie dość często można ustrzelić dobrą okazję. Niestety polski rynek ma w tej kwestii wiele do nadrobienia… 

Co do miejsca na palce – jak wspominałem producent znów go trochę pożałował i polecam zakupić rozmiar o 0,5 cm większy niż nosicie na co dzień. Panaceum na tę bolączkę może być jeszcze droższy Evo Mafate lub czwarta generacja Speedgoat’a w wersji Wide. Jak sama nazwa wskazuje – powinno być szerzej. Można też pochylić się nad którymś z modeli marki Altra np. Olympus 3.5. Trzeba mieć jednak na uwadze, że but będzie nieco cięższy.

Hoka One One Speedgoat 2 – podsumowanie

Podsumowując – Hoka One One Speedgoat 2 to kawał udanego buta, w którym nie ma za wiele do poprawy. Testowałem je w skalistych Tatrach i Karkonoszach, w błotnistych Bieszczadach i ośnieżonych Rudawach, na trasach od 10 po 80 km i wszędzie się sprawdziły. Wytrzymałość cholewy jest na dobrym poziomie (ponoć lepsza jest w modelu Evo Mafate), a bieżnik to istny MacGyver, który poradzi sobie w praktycznie każdych warunkach. Ciekaw jestem jak na tle poprzednika wypadają nowsze generacje tego modelu. Tak czy inaczej marka Hoka One One nie bez kozery zyskała ogromną popularność na zachodzie. A i w Polsce radzi sobie coraz lepiej. Oby więcej tak udanych modeli! No i oby cena trochę spadła…

 

O autorze

zbiegacz

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.