podsumowanie czerwca i lipca

Podsumowanie czerwca i lipca – trochę się działo!

W końcu wracam po dłuższej przerwie, żeby nieco nadrobić zaległości i podzielić się z Wami tym, co działo się u mnie na sportowo w ostatnich dwóch miesiącach. Będzie to szybkie podsumowanie, więc jeśli ktoś czeka na bardziej szczegółowe relacje z biegów musi jeszcze trochę uzbroić się w cierpliwość. Jedziemy!

czerwiec 

Miesiąc zacząłem od jednego z niewielu w tym roku treningu szybkościowego. Padło na rytmy biegane na stadionie, a dokładniej było to 4 x (200R/200tr + 200R/400tr + 400R/200tr) gdzie R oznacza rytmy, a tr – trucht, w którym aktywnie odpoczywałem. Łącznie zrobiłem 3 treningi tempowe na stadionie,  kilka biegów spokojnych i kilka wycieczek rowerowych. Gdzieś w międzyczasie udało się pobiec Rzeźnika, pozwiedzać Bieszczady i zahaczyć o Tatry. Trochę czasu spędziłem też w rodzinnym Pogórzu Izerskim. Szczegóły poniżej.

01.06 –  rozgrzewka ok. 3,5 km + trening rytmowy (tempo R biegane po 3:20): 4 x (200R/200tr + 200R/400tr + 400R/200tr) + schłodzenie ok. 3,5 km, razem: 13,4 km

03.06 – bieg spokojny w tempie 5:20 – 10,3 km

04.06 – rozgrzewka 3,5 km + trening progowy zakończony rytmami (tempo P biegane po 4:00 na 1 minucie odpoczynku, tempo R po 3:20): 4 x (1600P/1min) + 4 x (200R/200tr) + schłodzenie 3,5 km, razem: 15 km

05.06 – bieg spokojny w tempie 5:25 – 8km

06.06 – bieg spokojny w tempie 5:07 – 6,5 km + bieg regeneracyjny z moją dziewczyną Olą w tempie 6:21 – 5 km, razem: 11,5 km

11.06 – wycieczka rowerowa po płaskim- 17,85 km

12.06 – wycieczka rowerowa po płaskim- 17,95 km

13.06 – trail w Pogórzu Izerskim – 9,1 km

14.06 – wycieczka rowerowa w Górach Izerskich – 43,3 km

17.06 – trening progowy na stadionie w tempie 4:00 (podzielony na 3 części z 2-minutowymi odpoczynkami pomiędzy)-  7,6 km

19.06 – Bieszczady -bieg spokojny z “trenerem” – 6 km

20.06 – Bieszczady – wędrówka z Olą i “trenerem” po połoninach: Wetlińskiej i Caryńskiej – 16,9 km

21.06 – Bieszczady – Bieg Rzeźnika z “trenerem” – 80,7 km

22.06 – Bieszczady – wędrówka z Olą i “trenerem” na Tarnicę – 19 km

23.06 – Tatry Wysokie – wędrówka z Olą i “trenerem” na Morskie Oko i Czarny Staw – 20,2 km

29.06 – trail w Pogórzu Izerskim – 9,1 km + wycieczka rowerowa na kajaki – 48,4 km, razem: 57,5 km

Podsumowując czerwiec uzbierało się ok. 354 km z czego na biegowo 170 z hakiem w tym 80 km w Biegu Rzeźnika. Suma pokonanych przewyższeń w tym miesiącu to prawie 10200 m. Jak łatwo policzyć za wiele treningowo nie biegałem, aczkolwiek innych aktywności było sporo. Przede wszystkim spędziłem świetny czas w Bieszczadach i Tatrach. Czerwiec naturalnie stał pod znakiem mojego debiutu w biegu ultra, o którym więcej już niedługo w osobnej relacji. 

lipiec

Jeśli chodzi o same treningi to dawno nie biegałem tak mało jak w lipcu. Można powiedzieć, że aż za bardzo poszedłem w regenerację. Za to pod względem startów był to najbardziej intensywny miesiąc w mojej dotychczasowej przygodzie z bieganiem. 

Zaczęło się niepozornie od nieplanowanego startu na 10 km w lokalnym Biegu Rybina. Tak naprawdę jeszcze na dwie godziny przez zawodami nie byłem pewny czy wezmę w nich udział. Ostatecznie postanowiłem sprawdzić formę na dwa tygodnie po Biegu Rzeźnika, a tydzień przed kolejnymi zawodami. W czasie biegu czułem się lepiej niż przypuszczałem, co napawało mnie optymizmem przed zbliżającą się Kamienną Trzydziestką czyli nowym dystansem w ramach Chojnik Karkonoskiego Festiwalu Biegowego. Jak się później okazało optymizm był przedwczesny, ale o tym wkrótce w osobnej relacji.

Tydzień po Kamiennej Trzydzieste wystartowałem  w 7. Wielkiej Pętli Izerskiej czyli najdłuższym dystansie Izerskiego Weekendu Biegowego. Pomiędzy tymi startami nie zrobiłem ani jednego treningu. Dzień po WPI wybraliśmy się z Olą na wędrówkę po Karkonoszach, która przypadkiem okazała się być rekonesansem części trasy 11. Półmaratonu Karkonoskiego, czyli mojego kolejnego startu.

Jak już wcześniej wspominałem powoli zabieram się za pisanie relacji z każdego ze wspomnianych w tym wpisie biegów. Muszę przyznać, że obfitowały one w przeróżne odczucia, od podekscytowania przez euforię po chęć całkowitego porzucenia biegania. Każdy z tych biegów czegoś mnie nauczył, pokazał gdzie mam największe braki i pozwolił zobaczyć różne oblicza gór. Wszystkim tym podzielę się z Wami już niedługo, natomiast teraz czas na podsumowanie lipca w liczbach.

06.07  II Bieg Rybina – 9,9 km

13.07  Kamienna Trzydziestka – 32,7 km

20.07 – 7. Wielka Pętla Izerska – 21 km

21.07 – Karkonosze – wędrówka z Olą ze Szrenicy na Śnieżne Kotły, przez Schronisko Pod Łabskim Szczytem do Szklarskiej Poręby – 13,6 km

23.07 – wycieczka rowerowa – 17,7 km

27.07 – wycieczka rowerowa z Olą – 12,1 km

27.0711. Półmaraton Karkonoski – 20,3 km

28.07 – Pogórze Izerskie – wędrówka z Olą na Jelenia Skałki – 7,8 km

31.07 – bieg spokojny tempem 5:08 – 10,2 km

Łącznie uciułałem 145 km z czego 94 km w biegu, w tym tylko jeden trening. No cóż, jak wspominałem na początku w lipcu zbyt duży nacisk położyłem na regenerację przez co praktycznie nie biegałem treningowo. Na pewno pozwoliło mi to odpocząć ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na dłuższą metę trochę mnie biegowo zamuliło. Od jakiego czasu nie czuję świeżości w nogach, którą odzyskałem na początku lipca. To ile trwał i jak wpłynął na mnie odpoczynek chyba najlepiej oddaje cytat z internetowego klasyka:

“No paradoksalnie tak wychodzi , że za długo. Za długo bo się człowiek rozleniwia.”

Zatem pamiętajcie o regeneracji ale nie rozleniwiajcie się za bardzo. Trenujcie i odpoczywajcie z głową. Pozdro!

 

 

O autorze

zbiegacz

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.