Podsumowanie roku 2019 i plany na 2020

Podsumowanie roku 2019 i plany na 2020

Jaki był dla mnie miniony rok? Biegowo całkiem ciekawy. Udało się podreptać w kilku nowych pasmach górskich a także wrócić w te już znane i lubiane. Jak to w życiu bywa – nie wszystko poszło po mojej myśli ale główne założenia zostały w dużej mierze zrealizowane. Nie przedłużając zapraszam na podsumowanie roku 2019 i plany na 2020.

Podsumowanie roku 2019 – to był maj

Wszystko zaczęło się w maju w Górach Sowich, gdzie miałem okazję wrócić na trasę Półmaratonu Sowiogórskiego i zaliczyć całkiem solidny występ. Tydzień później poznawałem już Góry Wałbrzyskie podczas Półmaratonu Jedlina Zdrój. Bieg ten zapamiętam jako klimatyczny i bardzo wymagający. To jedna z ciekawszych imprez w jakich startowałem i mogę ją z czystym sumieniem polecić. 

Podsumowanie roku 2019 – ultra czerwiec

W czerwcu pierwszy raz pojechałem w Bieszczady, które zauroczyły mnie swoimi połoninami i wszechobecną zielenią. Przy okazji zaliczyłem debiut w biegu ultra na trasie popularnego Rzeźnika. Z Cisnej wyjechałem dumny jak paw by w ostatni wolny dzień zahaczyć o najwyższe w Polsce Tatry.

podsumowanie 2019 i plany na 2020
panorama z Połoniny Wetlińskiej
Podsumowanie roku 2019 – lipny lipiec a sierpnia brak

Jeszcze nie zdążyłem dobrze pozbierać szczęki z podłogi (Tatry zrobiły na mnie kolosalne wrażenie) a już stałem na starcie Kamiennej Trzydziestki podczas Chojnik Festiwalu Biegowego. Bieg ten momentalnie sprowadził mnie na ziemię, a moje świeżo nadmuchane ukończeniem Rzeźnika ego pękło jak bańka mydlana.

Tydzień po klęsce pod Chojnikiem poprawiłem zeszłoroczny rezultat na Wielkiej Pętli Izerskiej, zaś kolejne siedem dni później puchłem jak parówka w mikrofalówce podczas podbiegu na trasie Półmaratonu Karkonoskiego. Trasa była ładna jak laurka na Dzień Matki ale kompletnie nie pode mnie. O dziwo wynik wykręciłem przyzwoity, mimo że sił w nogach miałem tyle co mięsa we wspomnianej parówce. Tak minął lipiec, natomiast w sierpniu próbowałem poprawiać szybkość na bieżni, dopóki nie nabawiłem się zapalenia kaletki krętarzowej. 

Podsumowanie roku 2019 – wrzesień w tatrach, październik na siłowni

Na początku września wróciłem na kilka dni w Tatry, by przyjrzeć im się trochę bliżej. Widoki były bajkowe, a miejsc do zobaczenia tak wiele, że brakłoby miesiąca aby nacieszyć oczy. Zakochałem się w tych górach bez pamięci, przez co decyzja o starcie w jednej z kolejnych edycji rozgrywanego co dwa lata Biegu Ultra Granią Tatr została przypieczętowana. Pozostało tylko zrobić kwalifikacje i liczyć na trochę farta w losowaniu. 

widok ze Starobociańskiego Wierchu
Podsumowanie roku 2019 – moc listopadowa

Rozmarzony nad tatrzańskimi krajobrazami nie do końca umiałem skupić się na treningu, aż nagle zastał mnie 11. listopada i start w Górskim Biegu Niepodległości w Świerkach. Trasa wiodła przez Wzgórza Włodzickie i jak na 10 km oferowała sporo wrażeń estetycznych i kilka niełatwych podbiegów. 

Podsumowanie roku 2019 i plany na 2020
Wzgórza Włodzickie

Dwa tygodnie później mimo choroby nie potrafiłem odmówić sobie udziału w Finale Ligi Biegów Górskich podczas Półmaratonu Górskiego “Orzeł”. Nowo powstały bieg okazał się prawdziwą perełką Gór Sowich. Trasa była przemyślana i naprawdę fajnie poprowadzona, a obstawa mocna jak bimber. Na metę wpadłem w towarzystwie skurczu w obu nogach naraz i z przeświadczeniem, że chcę wrócić na kolejną edycję.

Góry Sowie
Podsumowanie roku 2019 – było nieźle

Suma wszystkich startów i treningów w 2019 roku dała blisko 1800 km w poziomie (ok. 450 km więcej niż w 2018) i prawie 40 tys metrów w pionie (ok. 18 tys metrów więcej niż w 2018) . Średnio wychodzi 150 km miesięcznie, czyli dość skromnie, za to przewyższenia sięgają 222 m na każde 10 km – sporo, biorąc pod uwagę, że większość treningów robię jednak po płaskim.

Plany na 2020

No dobrze, to co z tymi planami na 2020? Otóż plany są i to całkiem ambitne. Jak już wspominałem chciałbym wystartować (za rok lub trzy lata) w Biegu Ultra Granią Tatr. Żeby móc wziąć udział w losowaniu muszę najpierw uzbierać odpowiednią liczbę punków kwalifikacyjnych przyznawanych za ukończenie biegów na dystansie ultra o określonej trudności (czytaj: sporych przewyższeniach) dlatego też…

Plany na 2020 – zima

…na początku lutego wezmę udział w Maratonie w ramach Rudawy Zimowego Festiwalu Biegowego . Traktuję ten bieg jako sprawdzian, który ma mi pokazać w jakim jestem miejscu jeśli chodzi o formę, a przede wszystkim wytrzymałość. Nie spodziewam się rewelacji. Jestem raczej nastawiony, że ten dystans obnaży moje braki i będzie takim pstryczkiem w nos, który zmobilizuje mnie do dalszych treningów. 

Plany na 2020 – wiosna

W pierwszym tygodniu kwietnia zrobi się już naprawdę poważnie, kiedy to przyjdzie mi stanąć na linii startu Sztafety Górskiej Solo 75 km. To będzie ostateczny test, który zweryfikuje moje postępy, aktualną formę i ułańską fantazję. Start w Górach Stołowych chodził mi po głowie od dawna, dlatego zapowiada się dobra okazja, żeby dopiąć swego.

Plany na 2020 – lato

Jeżeli wyjdę bez szwanku z solówki w Błędnych Skałach przyjdzie czas na główny start tego roku – Bojko Trail 100+ km. Tym razem zamelduję się po ukraińskiej stronie Bieszczad gdzie czeka na mnie 101 km przygody okraszonej pięknymi widokami i sporą liczbą przewyższeń. 

Jeśli mój śmiały plan wypali, to miesiąc później spróbuję wykorzystać doświadczenie wyniesione z Bojko Trail i formę nań przygotowaną by zwiedzić na biegowo Gorce podczas zawodów Gorce Ultra Trail 84 km. 

Sporo tych wyzwań jak na jednego biegowego leszcza, wiem. Nie pozostaje mi nic innego jak brać cztery litery w troki i klepać kilometry jak emeryt biedę. 

Ahoj przygodo! 

 

O autorze

zbiegacz

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.