przygotowania pod biegi ultra

Przygotowania pod biegi ultra #1 – styczeń

Przygotowania pod biegi ultra – skąd w ogóle ten pomysł? Ci z was, którzy czytali mój poprzedni wpis wiedzą, że w tym roku postanowiłem zmierzyć się z dystansem ultra… i to nie raz, a trzy razy. Do tej pory główną osią moich biegowych zainteresowań były półmaratony, więc skąd ta nagła zmiana? No właśnie wcale nie taka nagła…

przygotowania pod biegi ultra – Geneza

Tak naprawdę o magnetyzmie z jakim przyciągają mnie ultra dystanse pisałem już dawno. Pomysł o długich górskich eskapadach pojawił się w 2018 roku, czyli trzecim roku mojego – nazwijmy to – “biegania”.  Używam cudzysłowu, gdyż większość ludzi, którzy bieganie traktują przynajmniej w miarę poważnie nie uznałaby mojego dotychczasowego treningu biegowego za prawdziwy trening. Wszak w całym 2017 roku przebiegłem marne 800 km, czyli tyle ile poważny ultras potrafi robić w miesiąc. A przypomnijmy, że był to już mój drugi rok w biegowych papuciach.

W 2016 było jeszcze lepiej – od lipca kiedy to wpadłem na pomysł, żeby coś poczłapać, do października kiedy mi przeszło, uciułałem niecałe 330 km. Zapewne wielu z Was nie nazwałoby tego treningiem biegowym. Ja jednak nazywam, w końcu “coś tam” robiłem, żeby poprawiać kondycję. Zresztą nie była ona taka najgorsza po kilkunastu latach kopania piłki. Oczywiście sporo dzieliło mnie od wydolności przeciętnego biegacza, ale nie było też tak, że nagle wstałem z kanapy i wymyśliłem sobie, że będę biegał ultra po górach.

Przełomem była końcówka 2017 i początek 2018 roku. Wtedy zacząłem biegać trochę interwałów i rytmów ale przede wszystkim coraz więcej czasu spędzałem na trailu. Zacząłem doceniać mocno pofałdowane tereny Proszowej – mojej rodzinnej miejscowości – i bliskość gór Izerskich i Karkonoszy. Pokonywane dystanse powoli rosły, a przyjemność czerpana z biegów przybierała na wadze z każdym górskim kilometrem. W tym czasie często biegałem z kumplem, który robił na mnie wrażenie łatwością z jaką pokonywał te nasze trasy.  Podczas gdy ja ledwo ciągałem nogi po ziemi on z lekkością zostawiał za sobą kolejne wzniesienia i zbiegi. To było naprawdę niesamowite i zarazem motywujące – przecież też chciałem tak biegać.

Przygotowania pod ultra – początki

W końcu przyszły pierwsze starty w zawodach. Najpierw była crossowa dyszka, zaś później trzy mniej lub bardziej górskie półmaratony. Wreszcie pewnego ciepłego, sierpniowego wieczoru opijając przy ognisku 30-te urodziny postanowiłem, że pobiegnę Rzeźnika, a mój kumpel postanowił, że pobiegnie ze mną. Daliśmy sobie trzy lata na realizację, a jak wyszło możecie przeczytać tutaj.  Potem był jeszcze trening na trasie Połowy Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, czyli mój pierwszy romans z długim dystansem. Natomiast po ubiegłorocznym Rzeźniku wiedziałem, że ja i ultra to już nie jest tylko przelotna znajomość. Wiedziałem też, że dotychczasowe treningi nie wystarczą na dłuższe zawody, dlatego zapisując się na 100 km postanowiłem nieco przemodelować moje przedsezonowe przygotowania.

przygotowania pod biegi ultra  – teoria

Podstawowym założeniem tych przygotowań było oczywiście zwiększenie kilometrażu. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy to wiecie, że jestem fanem stawiania na jakość, a nie ilość pokonywanych kilometrów. Jednocześnie nie jestem naiwny i nie oczekuję, że bieganie 150 km miesięcznie pozwoli mi optymalnie przygotować się do biegów na 75, 100 czy więcej kilometrów. Dlatego głównymi bodźcami treningowymi mają być biegi długie (20-30 km) wykonywane średnio raz w tygodniu oraz bardzo długie (30-40 km) robione raz na 4-6 tygodni. Areną jednych i drugich powinien być jak najbardziej pofałdowany teren, co w moim przypadku sprowadza się do biegania w Masywie Ślęży, okolicach Proszowej i zawodach kontrolnych takich jak zbliżające się Rudawy Zimowy Festiwal Biegowy. Dodatkowo w miarę możliwości chcę wzmacniać się na siłowni wykonując FBW czyli full body workout. Tyle w teorii, a jak to wygląda w praktyce?

przygotowania pod biegi ultra #1- styczeń

Ano wygląda to mniej więcej tak – w styczniu zrobiłem cztery biegi długie i było to odpowiednio: 25.5, 23, oraz 28.5 km wybieganych w Masywie Ślęży oraz 20.4 km po wrocławskich parkach. Łącznie w styczniu pokonałem 275 km z przewyższeniem ponad 4700 m co zajęło mi 27 h i 8 minut. Średnie tempo to 5’55” więc jak się łatwo domyślić biegałem spokojnie budując bazę pod przyszłe wyzwania. Jeśli chodzi o biegi bardzo długie to najbliższym takim będzie Rudawski Maraton (43 km), który odbędzie się 8-go lutego. W styczniu wykonałem także 5 treningów FBW i zawsze robiłem to w następujący sposób:

  • bieg na siłownię ok. 4-5 km (w zależności od wybranej trasy) ,
  • godzinny trening siłowy,
  • powrót biegiem przez parki 11-14 km (w zależności od trasy).

Nie uważam, żeby rozdzielanie treningu biegowego treningiem siłowym było optymalne zarówno dla jednej jak i drugiej aktywności. Jednak jestem z tym OK dopóki są to biegi w tempie spokojnym. Dzięki temu mogę zaoszczędzić sporo czasu, a także poćwiczyć bieganie na wstępnym zmęczeniu organizmu, co może zaprocentować na długim dystansie. 

 

O autorze

zbiegacz

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.